Warto dać szansę elegancji

Zostałem kiedyś zaproszony na branżową galę, ale – i tu Państwa zaskoczę – nie jako prowadzący, lecz… gość! Parę dni przed wydarzeniem pomyślałem, żeby zaplanować strój. Z jednej strony odpowiedź nasuwała się od razu: smoking. Z drugiej – znam przecież polskie realia i zasadę, że lepiej być o krok w tyle niż wychodzić przed szereg. Zdecydowałem się więc na tradycyjny garnitur wizytowy i o całej sprawie zapomniałem.

W dniu wydarzenia wsiadłem w Krakowie do pociągu do Warszawy i po chwili odkryłem, że trafiła mi się miejscówka obok znajomego, prezesa firmy, która była współorganizatorem całego wydarzenia. Nietrudno się domyślić, że też jechał na to samo wydarzenie.

– Mam dziś nie byle jaką funkcję. – zaczął.

– Wręczam jedną z nagród. I muszę panu się przyznać, że w związku z tym moja żona jakiś czas temu specjalnie na pańskim blogu sprawdzała, jak ma wyglądać ten mój smoking. – roześmiał się. -Wszystkiego się dowiedziała i teraz mam idealny strój.

– Ale historia! – zacząłem. – Muszę panu przyznać, że kilka dni temu specjalnie przejrzałem zdjęcia z poprzednich edycji, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, co ubrać. I nie zaryzykowałem smokingu w obawie, że byłbym jedynym gościem w takim stroju. Pana ewentualną ekstrawagancję usprawiedliwi obecność na scenie. Z drugiej strony, dzięki panu, za rok nie będę miał już problemu z tym, co ubrać. W gruncie rzeczy cieszę się, że pan wybrał na dziś smoking. A teraz wróćmy na nasze eventowe podwórko i pozwólmy sobie na parę ogólnych uwag. Branża eventowa jest szczególnie zobowiązana do przestrzegania zasad savoir-vivre’u i etykiety. To w końcu do agencji eventowej klient przychodzi z wiarą, że znajdzie tu pomoc i odpowiedź na pytania o to, jak mile zaskoczyć swoich gości, jednocześnie nie przekraczając granic dobrego smaku.

Z jednej strony możemy dalej brnąć w szkółki tańca latino, ciągnąć gości pod scenę i zmuszać ich do wspólnych zabaw, organizować casina, ruletki i podobne atrakcje. Z drugiej, możemy sobie pozwolić na odrobinę elegancji, której rzadziej doświadczamy zwykle. Jak mój znajomy prezes, który ubrany na co dzień w garnitur, decyduje się założyć smoking.

Na czym ma ta elegancja polegać? Przede wszystkim na umiarze, na zastąpieniu ilości – jakością. Na rozmowie. Tak, tak, rozmowa to wciąż atrakcyjny pomysł, którego nie trzeba zastępować karaoke czy głośną muzyką. I w końcu na tym, że sami przestaniemy się jej bać, że będziemy chcieli jej spróbować. Wystarczy zacząć od uśmiechu, życzliwości, drobnych gestów.

Dlaczego warto dać elegancji szansę? Po pierwsze, jest inspirująca. Po drugie, żeby pozwolić sobie dostrzec różnicę między tym, co zwykłe w naszym życiu i tym, co wyjątkowe. Po trzecie dlatego, że elegancja jest luksusem, który w gruncie rzeczy niewiele kosztuje.

Na koniec wyobraźmy sobie luksusowy samochód, np. mercedesa klasy „S“. Czarna limuzyna, przyciemniane szyby, błyszczący lakier, lśniące felgi. Auto zatrzymuje się pod dobrym hotelem. Otwierają się drzwi i wychodzi właściciel. Długie spodnie, koszula z krótkim rękawem i sandały w nieśmiertelnym zestawie ze skarpetami. Coś tu nie gra, prawda? Otóż to.

Menu